Użytkowość/Praca
Mieszkamy w małej miejscowości, poza miastem gdzie dookoła roztaczają sie pola, łąki, lasy. Sprzyja to temu, ażeby móc pracować z psami. Nie powiem, żeby od małego były szkolone tylko pod tym 'kątem', ale z czasem każdy z nich zaznaje tej przyjemności ;-)
Przewagą jaką mamy jest również fakt, że mój tata jest myśliwym i moje psy nie są pierwszymi psami, które zabierał na polowania, które uczył. Daje mi to również konfort psychiczny, bo nie boję się gdy polują z nim, wiem że zawsze ich dopilnuje, nic im sie nie stanie.
Geralt jest pierwszym psem w którego włożyliśmy ogromny wkład aby stał sie psem myśliwskim. 4 miesiące szkolenia pod okiem myśliwego ( dzięki Radek ) i mój pies wzorowo zaliczył konkurs retrieverów. Później darowaliśmy sobie konkursy z nim i stał się czynnie pracującym psem myśliwskim w kole łowieckim. Stał sie 'mistrzem' w tym co robi, psem pełnym pasji a w polowaniach na kaczki - do tego stopnia, że mysliwi dzwoniąc do taty nie pytają się czy on będzie tylko czy Gero będzie ;-))))
Czesław, no cóż ... tropi świetnie, wszystko i wszędzie ;-) na myszki poluje, na gołębie też ;-) jednak prawdziwe polowanie nie jest dla niego :-) ...
Czas przyszedł na Lusia ... i tu zaczęła sie prawdziwa zabawa ;-))) jednak mój pies okazał się świetnym tropicielem ... nos ma świetny i jak się juz parę razy przekonalismy na polowanaich zawsze trzeba mu wierzyć ;-)))) co do aportu, to nadal się szkolimy, jednak ta mała bestia bierze wszystko do 'pyska' bez jakichkolwiek większych problemów ... Czy zaliczymy z nim jakiś konkurs retrieverów - zobaczymy, na dzień dzisiejszy ważniejsza jest dla Nas praca z nim w 'polu' ;-))))A dziewczynki - no cóż, jeszcze chwili potrzebują ażeby rozpocząć z nimi szkolenia ....